Pogoda w Polsce na 24 listopada: deszcz ze śniegiem, na południowym wschodzie – mokry śnieg. Słońce i Księżyc . Mąż zostawił mnie w ciąży i Mam 32 lata. Mąż zostawił mnie w ciąży, odszedł do innej kobiety.To było ponad rok temu. Nie potrafię się pozbierać psychicznie. Oczywiście żyję, jakoś tam funkcjonuję, ale odczuwam lęk przed życiem. Cała Polska pogrążyła się w żałobie. Nie żyje aktor z komedii "Vabank" i "Kogel-mogel" W oczach starca pojawiły się łzy; wysiadł z samochodu, ukłonił się i powiedział. "Dziękuję, synu". Poszedł do swojego starego domu, ocierając łzy ręką Babcia zostawiła mi mieszkanie, a mama postanowiła je wyremontować na mój ślub. MFF w Cannes; W 2005 podjęła – jako jedna z pierwszych – wyzwanie stworzenia własnego, prywatnego teatru w Warszawie, Teatru „Polonia”. W latach 1974–1979 była żoną aktora Andrzeja Seweryna, z którym ma córkę, Marię. W 1981 poślubiła Edwarda Kłosińskiego (zm. 5 stycznia 2008), z którym miała dwóch synów, Adama i Wiele pań popada wówczas w depresję albo zaczyna koncentrować się na swoich niedostatkach i kompleksach. Może mnie zostawił, bo jestem za gruba albo zbyt mało seksowna? Może znalazł sobie ładniejszą i bystrzejszą ode mnie? Patrząc na zakochane pary, serce pęka na pół. Porzuconą kobietą targają sprzeczne emocje – z jednej Mąż zostawił mnie w ciąży i zniknął. Wrócił dopiero po 10 latach i powiedział co następuje, po czym przez długi czas nie znalazłam dla siebie miejsca Cała Polska pogrążyła się w żałobie. Nie żyje aktor z komedii "Vabank" i "Kogel-mogel" W aptece widzę przed sobą starszą panią ubraną nie sezonowo. Mąż zostawił ją, gdy była w ciąży. "Mama ze mną spała, bała się, że poronię" "Wieczorem pomyślałam, że zbliża mi się okres, ponieważ miałam wszystkie typowe dla mnie Mam już dosyć kłamstw i insynuacji, nieprawdziwych rzeczy, które pojawiają się w obrzydliwych portalach plotkarskich. Tak, byłam dzisiaj przesłuchana w komendzie, gdzie mój były mąż zgłosił mnie, że niby wtargnęłam do jego domu i przyczyniłam się do rozwoju choroby jego mamy, czyli mojej byłej teściowej. Nie jest łatwo ze świadomością, że zostało się wymienioną na nowszy model. Na młodszy, ładniejszy i bezdzietny. No tak. Ja pracowałam na pełen etat, a po pracy biegłam do przedszkola, potem do domu, po drodze robiłam zakupy na kolację, żeby mój drogi mąż, wracający po nadgodzinach, mógł zjeść coś ciepłego i domowego. Nie miał dla mnie czasu nawet w weekendy. Jeżeli w ogóle spędzał w domu, to zwykle w gabinecie nad papierami. Z niecierpliwością czekałam na wakacje. Mieliśmy je spędzić latem w uroczym kurorcie na Wyspach Kanaryjskich. Miałam nadzieję, że choć przez te dwa tygodnie będę miała męża tylko dla siebie. lZLDk1. Opiszę po krótce moją sytuację, chociaż prawda jest taka, że krótko tego się nie da zrobić. Na wstępie zaznaczę, że rozstałam się z mężem. Czuje do tego człowieka wyłącznie nienawiść, jednak w tej chwili to wszystko jest jeszcze na tyle świeże, że potrzebuję spojrzenia innych, "obcych" osób na mój problem. Taka psychoterapia...Sytuacja przedstawia się następująco - byłam z moim mężem od 16 roku życia, w tej chwili mam 28 lat. Po 8 latach wzięliśmy ślub. Od 2019 roku staraliśmy się o dziecko, udało się po roku starań, badań i jeżdżenia po lekarzach. O ciąży dowiedziałam się w czerwcu 2020 roku, natomiast relacja między nami zaczęła psuć się dwa miesiące wcześniej, czego ja nie zauważałam. Wszystko zrzucałam na stres związany z przedłużającym się oczekiwaniem na dziecko. Na początku tego kryzysu nie działo się jeszcze nic nadzwyczajnego, zwykłe sprzeczki małżeńskie. Czerwona lampka zapaliła się w mojej głowie gdy mąż nie ucieszył się na wiadomość o ciąży. Był wręcz obrażony, że go obudziłam. Wstał i pojechał do rodziców. Myślałam, że to może szok, nie wiedział jak zareagować... Ciąża okazała się być od początku zagrożona, musiałam przez 5 tygodni leżeć. Nie wychodziłam przez ten czas z mieszkania za wyjątkiem wizyty u lekarza. Mąż nalegał aby nikomu nie mówić o ciąży, bo nie wiadomo jak może się to zakończyć itp. Teraz wiem, że po prostu było mu to na rękę. Stopniowo bardzo się ode mnie oddalał, przestał nosić obrączkę, nie pytał o samopoczucie, nie rozmawiał, nie przytulał. Doszło do momentu, gdy nie chciał mnie dotknąć, pocałować. Po pracy "uciekał" do rodziców, do garażu, do drugiej pracy. Najgorsze były wieczory, kiedy wychodził na kilkugodzinne spacery z psem, ponieważ jak twierdził musiał odreagować stres w pracy. Zaślepiona miłością, ciążą i ogólną sytuacją życiową nie widziałam tego wszystkiego. W czasie tych spacerów dziwnym trafem nie odbierał moich telefonów. Po powrocie do domu oglądał do rana TV w innym pokoju, a gdy już pojawił się w sypialni nie mógł spać całymi nocami. Tak jak mówię, byłam zakochana i zaślepiona wizją macierzyństwa - wszystko zasłaniałam stresem związanym z faktem pojawienia się w niedługiej przyszłości dziecka. Mąż przestał interesować się moimi wizytami u lekarza, nigdy nie był w stanie wziąć urlopu w pracy, do 8 miesiąca ciąży jeździłam sama do lekarza prawie 100km w jedną stronę. Bardzo się zmienił, zaczął popijać alkohol w dużych ilościach. W koszu na śmieci, kotłowni, garażu znajdowałam spore ilości puszek i butelek. Zaczął palić papierosy. Teraz, kiedy to piszę sama dziwię się swojej "głupocie"... Tak bardzo bałam się samotności, że wypierałam to wszystko, myślałam, że jest ok i problem sam się rozwiąże. Pod koniec października powiedział mi, że nic do mnie nie czuje i nie chce ze mną być. Płakałam, błagałam... Po 2 tygodniach walki stwierdził, że muszę się wyprowadzić (mieszkanie było jego rodziców). Po tygodniu stwierdził, że przeprasza, że się zmieni. Omamiona wizją normalności wróciłam. Wtedy też dowiedziałam się, że od kwietnia do listopada pisał z "koleżanką". Spotykał się z nią na spacerach z psem, nawiązała się między nimi więź emocjonalna, stwierdził, że się zauroczył, ale fizycznie mnie nie zdradził. Było ciężko, bardzo ciężko, ale głupia ja postanowiłam wrócić dla dobra dziecka. Przez tydzień było dobrze, a nawet bardzo dobrze. Starał się. Ja jednak wpadłam w trans sprawdzania gdzie jest, z kim jest, co ma w kieszeniach itp. To było dla mnie bardzo upokarzające. Po miesiącu ponownego wspólnego mieszkania nakryłam go jak znowu pisał z tą dziewczyną. Pisał do niej "kotku, kochanie", a mnie znowu nie chciał przytulić. Do porodu został miesiąc. Bałam się, wstydziłam zostać sama z dzieckiem. Przeprosił, wybaczyłam... Bardzo szybko się denerwował, przeklinał w moim kierunku, padały wyzwiska. Dwa tygodnie po porodzie stwierdził, że jednak nie chce ze mną być i żebym wyprowadziła się z synem do moich rodziców. Tak bardzo mnie omamił, że obiecałam mu, że nikt nie dowie się, że kogoś miał/ma. Miałam mówić, że po prostu się nie dogadywaliśmy. Po czterech dniach stwierdził, że jednak pomyśli co dalej więc czekałam. Przyjeżdżał do syna, prawił komplementy. Po miesiącu jednak uznał, że do mnie nic nie czuje i z tą koleżanką też już go nic nie łączy, ale chce być sam. To była sekunda, kiedy przejrzałam na oczy. Dotarło do mnie jak toksycznym, chorym psychicznie jest człowiekiem. Nie chce mieć z nim już nic wspólnego, dla mnie jako człowiek już nie istnieje. Jest ojcem mojego syna, bo tatą nazwać go nie mogę. Nie dość, że w ciąży miał gdzieś mnie to nie interesował się wyprawką, wózkiem, fotelikiem, urządzeniem pokoju dla dziecka... niczym. Na wszystko musiałam naciskać. Zniszczył mi ostatni rok mojego życia, zniszczył mi okres ciąży, który wcale nie był dla mnie "magiczny". Teraz nie pozwolę żeby zniszczył życie mojemu dziecku. Żerował na mojej nieśmiałości, niskim poczuciu własnej wartości, ale koniec. Skończyło się. Marzę teraz o normalności, zapisałam się na terapię. Nie chcę mieć już nic z nim wspólnego jako z człowiekiem, jednak nie chcę łamać prawa i ograniczać mu kontaktów z dzieckiem. O ile oczywiście będzie do nich dążył, bo aktualnie zatrzymał się na pytaniu "jak mały?" oraz jednej próbie zabrania go do siebie w niedzielę na kilka godzin. Nie dorósł do bycia mężem, nie dorósł do bycia ojcem, ale ja nareszcie dorosłam do tego żeby odejść i zacząć życie od nowa. Zrobię wszystko żeby mój syn był szczęśliwy, może kiedyś znajdzie się ktoś kto pokocha mnie i jego? Jest mi bardzo ciężko, ale nareszcie czuję siłę żeby się odciąć od tego chorego związku i nigdy nie pozwolę się już komukolwiek nad sobą znęcać psychicznie. Dlaczego to wszystko piszę? Nie dlatego żeby czytać, że byłam głupia. To wiem. Bardziej potrzebuję wsparcia, może potwierdzenia, że dam radę. Mam wsparcie rodziców, rodzeństwa, ale również teściów, którzy stoją murem po stronie mojej i wnuka. Oczywiście, że się boję, że będę już zawsze sama, ale ten strach nie może spowodować że wrócę do człowieka, który zniszczył mi życie i który zostawił mnie i swojego syna jeszcze zanim się urodził. Teraz już nie mam skrupułów, chcę wyciągnąć od niego wszystko, każdy grosz, który należy się mojemu dziecku. Trzymajcie kciuki żebym miała siłę to wszystko przeżyć. Zbieram się do napisania pozwu rozwodowego, ale muszę zasięgnąć jeszcze porady prawnej. Wiem, że jeszcze mu podziękuję za to, że mnie od siebie uwolnił. Jeżeli ktokolwiek dotrwał do tego momentu, to zwyczajnie dziękuję że poświęciłeś/poświęciłaś swój czas na przeczytanie mojej historii. Napiszcie co sądzicie, czy dobrze postąpiłam... Wam również życzę dużo siły! Zdradziłam męża i jestem w ciążyCo robić, kiedy jesteś w ciąży wynikającej ze zdrady?Czy warto zachować zdradę w tajemnicy, kiedy pojawia się ciąża?Zdradziłam męża i jestem w ciążyZdrada jest często czymś, co trudno wybaczyć nie tylko partnerowi, ale i także samej sobie. Wiele kobiet i mężczyzn ukrywa romanse, a często nawet nigdy nie decyduje się do nich przyznać. Niestety sytuacja robi się niezwykle problematyczna, kiedy wynikiem niewierności wobec męża staje się ciąża. Dziecko, które zostało już poczęte przyjdzie niebawem na świat i na zawsze będzie przypominało małżonkom o tym, co się stało. Jak zachować się, kiedy zdradziłaś męża i jesteś w ciąży?Co robić, kiedy jesteś w ciąży wynikającej ze zdrady?Przede wszystkim musisz sobie uświadomić, że niedługo zostaniesz matką i tak, czy inaczej nie unikniesz rozmowy z partnerem. Masz kilka opcji, jak zachować się w takiej się czyje to dziecko. Chociaż sytuacja wydaje się niezwykle ciężka to może się okazać, że ciąża, w którą zaszłaś wcale nie jest wynikiem romansu. Spróbuj ustalić, kiedy w nią zaszłaś, zanim porozmawiasz z o dziecku. Nawet, jeżeli nie planowałaś macierzyństwa, to nie ma już znaczenia. Musisz zadbać o swój spokój, chociaż nie będzie to łatwe. Przed Tobą trudne wyzwanie, nie tylko rozmowa z mężem, ale także rola z ojcem dziecka. Czy zdrada jakiej się dopuściłaś wynikała z miłości? Jeżeli czujesz coś do kochanka, to całkiem dobrym rozwiązaniem jest rozmowa z nim i wyznanie mu prawdy. Może być tak, że ucieszy się lub wykaże chęć pomocy przy z mężem. Kiedy istnieje opcja, że to mąż jest ojcem dziecka, wówczas możesz zdecydować się przemilczeć zdradę. Niestety jest to oszustwo i całkiem duża szansa, że w końcu się wyda. Igrasz z uczuciami partnera oraz maluszka, który może nazywać go prawdę. Szczera rozmowa z małżonkiem będzie niezwykle trudna. Możliwe, że nie uzyskasz jego wybaczenia i Wasze małżeństwo się rozpadnie. Mimo wszystko przed Tobą całkiem nowe życie. Decyzja o tym, aby powiedzieć o romansie jest dobra, także dlatego, że pozwala Ci uzyskać względny spokój, a z czasem może nawet zaczniesz żyć normalnie. Jest to także nauczka na przyszłość, że każda krzywda wyrządzona drugiej osobie ma swoje konsekwencje. Możliwe także, że podczas rozmowy z partnerem znajdziesz rozwiązanie sytuacji i podejmiesz decyzję jak dalej warto zachować zdradę w tajemnicy, kiedy pojawia się ciąża?Wiele kobiet, które uległy innemu mężczyźnie i zaszły z nim w ciąże decyduje się zwyczajnie wmówić mężowi, że dziecko jest jego. Kłamstwo i budowanie szczęścia na oszustwie nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Pamiętaj, że kiedy decydujesz się na taki krok zwyczajnie robisz kolejną złą rzecz. Strach przed samotnym macierzyństwem może Cię paraliżować, jednak tak naprawdę nie masz już innego wyjścia, jak po prostu się z tym pogodzić. Porozmawiaj szczerze z mężem i daj mu czas, jeżeli nadal go kochasz. Rozważ także opcję stworzenia nowej rodziny z kochankiem, jeżeli łączy Was coś więcej. Zastanów się, co byś czuła będąc na miejscu małżonka i czy rzeczywiście wolałabyś być oszukiwana?Zdrada zakończona ciążą to szok dla kobiety, niestety często dochodzi do takich sytuacji, a w konsekwencji cierpi dziecko. Masz prawo oczekiwać, że ojciec malucha podejmie się opieki nad nim razem z Tobą lub zapewni finansowy byt i o to nigdy nie bój się walczyć. Rozwód z mężem może być nieunikniony, jednak skoro dopuściłaś się zdrady, to może w głębi duszy przestało łączyć Was już głębokie uczucie? Nie zmuszaj się do pozostania przy mężu tylko z poczucia winy i nie bój się ponieść konsekwencji swojego czynu, w końcu niebawem zostaniesz mamą. Tagi: ⭐ jestem w ciąży z kolegą męża, zdradziłam męża w pracy, byłam pijana zdradziłam, zdradziłam męża i zaszłam w ciążę, fot. Adobe Stock Byliśmy parą od studiów. Oboje mierzyliśmy wysoko: ja marzyłam o pracy w radiu, Janusz – w telewizji. Udało się. Mimo długich godzin poza domem żyliśmy zgodnie i szczęśliwie. Pierwsze dwa lata razem wypełniły nam podróże: fascynowała nas Ameryka Południowa i kiedy tylko udało nam się zgrać urlopy i zebrać pieniądze, lecieliśmy w świat. Rok później mąż zdecydował, że kupujemy mieszkanie Wcześniej mieszkaliśmy u jego rodziców i było nam całkiem wygodnie, ale on marzył o większej powierzchni i swobodzie. Wiadomo: u rodziców dzikiej imprezy nie urządzimy, nie ma też co marzyć o spaniu do południa czy kochaniu się na kuchennym stole. Brakowało nam intymności, tym bardziej że mama Janusza wpadała czasem do nas na górę niezapowiedziana. Mąż wybrał nowe strzeżone osiedle, na którym chcieli również zamieszkać nasi przyjaciele, Majka i Robert. – Pomyśl, Iwona, jak będzie fantastycznie. Urządzimy się sami, według naszego gustu, a w weekendy będziemy mieli blisko do znajomych – na okrągło powtarzał mąż. Mieszkanie odebraliśmy w tzw. stanie surowym, co nawet nas ucieszyło, bo pozostawiało wiele możliwości. Wyburzyliśmy ściankę między kuchnią a salonem. Dzięki temu, że Janusz uparł się na ostatnie piętro, wybudowaliśmy kominek. Tylko z dobieraniem kolorów i mebli mieliśmy problem, więc zdecydowaliśmy się na dekoratorkę. Udało nam się znaleźć w miarę tanią, zdolną i chętną do roboty od zaraz. – Fantastyczny układ pomieszczeń, ile światła – pani Magda nie kryła, że mieszkanie bardzo jej się podoba. – A ten pusty pokój? – zapytała, zaglądając do najmniejszego. – Pewnie czeka na bobaska – mrugnęła. Zaśmiałam się, mówiąc, że nic nie jest wykluczone, ale mąż od razu się naburmuszył. – Tam chciałem sobie urządzić pokój muzyczny połączony z siłownią – mruknął. Dekoratorka nie skomentowała, a ja poczułam ukłucie niepokoju. Wieczorem, kiedy jedliśmy kolację, zapytałam, gdzie w takim razie zamieszka kiedyś dziecko. – Dziecko? Myślałem, że taka dziewczyna jak ty nie marzy o garach i pieluchach – mąż żachnął się, dolewając sobie wina. – Jeszcze nie teraz, ale kiedyś na pewno chciałabym mieć dziecko. To chyba naturalna kolej rzeczy – powiedziałam. – No to chyba nie ze mną – zarechotał Janusz. – Na dzieci mam alergię. Poszliśmy spać pokłóceni, ale zasypiając, uznałam, że przecież to głupie żreć się o coś, czego i tak na razie nie planujemy. Ja pracowałam nocami, on też tyrał. Chociaż gdyby tylko powiedział słowo, rzuciłabym nawet tę pracę, żeby tylko zostać matką. Zdecydowałam, że przekonam męża Przecież mamy czas. Oboje niedawno skończyliśmy 30 lat, na pieluchy przyjdzie pora. Poza tym kilka dni temu Majka powiedziała mi, że oczekują z Robertem dziecka. Kiedy maluch się urodzi, mój Janusz na pewno zmięknie jak wosk. Rano zachowywałam się, jakby nic się nie stało. Mąż wszedł do kuchni, ziewając. – Cześć – powiedział i cmoknął mnie w czoło. – Usmażysz mi jajecznicę? Ja zrobię kawę i sałatkę z pomidorów. Gabrysiu, przestańmy się w końcu kłócić o głupoty. „Nie nazwałabym tego tematu głupim” – pomyślałam, ale ugryzłam się w język. – Pamiętasz, że wieczorem idziemy na otwarcie tego nowego nocnego klubu? – spytał. – Pamiętam, mam już sukienkę – powiedziałam bez entuzjazmu. – A w weekend zabieram cię za miasto, zrobiłem już rezerwację – napuszył się dumnie. – Jedziemy w góry. – W ten weekend? Nie mogę. Obiecałam mamie pomoc przy remoncie kuchni – powiedziałam. – Na przyszły raz uprzedzaj mnie z wyprzedzeniem. – To co, mam wszystko odwołać? – szczeknął. – Bardzo trudno ci dogodzić. Wyszłam za wyjątkowego egoistę Jasne, kocham męża, ale on jest jak dziecko. Wszystko musi iść po jego myśli, a jeśli tak nie jest, zaczyna się wściekać. Po południu pojechałam z panią Magdą do miasta, żeby kupić lustro do przedpokoju i lampy do sypialni. Niestety, po kilku godzinach łażenia po salonach meblowych nie wybrałyśmy niczego sensownego. Zmęczone, zniechęcone i głodne przysiadłyśmy w końcu w przytulnej knajpce. – Tego mi teraz trzeba, włoskiej kuchni – zaśmiała się pani Magda, zamawiając lasagne i butelkę wina. – Powinnyśmy wypić za udaną inwestycję i całą resztę. Świetnie nam się rozmawiało. Już od pewnego czasu miałam wrażenie, że się z Magdą zaprzyjaźnię. Po kilku kieliszkach wina rozmowa zeszła na bardziej intymne tematy. – Mój mąż też nie chciał nawet słyszeć o dziecku – powiedziała w pewnej chwili Magda. – Ale kiedy urodził się nasz Alek, całkiem stracił dla synka głowę i teraz jest najlepszym ojcem, jakiego mogę sobie wyobrazić. Mężczyźni często dojrzewają do roli ojca, kiedy postawimy ich przed faktem dokonanym. – Chcesz powiedzieć, że… – Odstawiłam tabletki. Nigdy nie powiedziałam o tym mężowi. Do diabła, wszystko skończyło się fantastycznie. Mamy synka, mój Tomek jest szczęśliwy, ja też, czego można chcieć więcej? – Wzruszyła ramionami. Nie chcę mieć dzieci... Wieczorem, kiedy leżałam u boku śpiącego Janusza, przypomniałam sobie rozmowę z Magdą. Więc to takie proste? Odstawić tabletki i już? Jednak ja chyba nie mogę zrobić tego mężowi. To nieuczciwe. Lepiej z nim jeszcze raz porozmawiać. – Majka rodzi dopiero za trzy miesiące, a Robert już nie może się doczekać – powiedziałam przy śniadaniu. Janusz mruknął w odpowiedzi coś niezrozumiałego i zajął się wysyłaniem SMS-a. – Janusz, ja naprawdę chcę z tobą o tym porozmawiać – upierałam się. – O czym? Że Majka rodzi za trzy miesiące? – zakpił. – Bardzo im współczuję. Skończą się wyjazdy, kolacje, grille. Będzie tylko wrzeszczący dzieciak i stos pieluch. – Tylko z tym kojarzy ci się rodzicielstwo? – zapytałam cicho. – A tobie z czym się kojarzy? Z uśmiechniętymi bobasami z reklam pampersów? – warknął. – Skarbie, temat jest zamknięty. Ujmę to jasno: ja dzieci mieć nie chcę. I wyszedł z kuchni, zostawiając mnie nad talerzem z nietkniętym śniadaniem. Mimo wszystko usiłowałam drążyć temat jeszcze przez kilka tygodni. Za każdym razem wpadał w coraz większą złość. – Dostałaś jakiejś obsesji?! – wrzasnął któregoś wieczoru. – Gdzie się podziała dziewczyna, którą tak podziwiałem? Mieliśmy kiedyś wspólne pasje, znajomych, pracę, a teraz co? Snujesz się po domu i gadasz o bachorach. Mam tego dość. Chwycił kurtkę i wybiegł z domu. Wrócił dopiero nad ranem. – Gdzie byłeś? – zapytałam cicho. – W pubie – burknął. – Nie mam ochoty na dyskusje. Chcę złapać kilka godzin snu. Wsunął się do łóżka, obrócił do mnie plecami i niemal do razu zasnął. „Nie mam wyjścia, muszę odpuścić” – zdecydowałam. – Może on jednak z czasem zrozumie moje racje?”. Następnego dnia zaproponowałam, żebyśmy wyjechali gdzieś na weekend. – Nie dam rady – mruknął Janusz. – Mam mnóstwo pracy i zero chęci. Nie wiem też, czy mam ochotę wałkować temat dziecka. – Janusz, ja sobie to przemyślałam… – Muszę już lecieć. Minęło kilka miesięcy Nie próbowałam więcej rozmawiać z mężem na drażliwy temat. Udało mi się nawet wmówić sobie, że wszystko jest okej. „Na razie mamy siebie, znajomych, wyjazdy, pasje” – tłumaczyłam sobie nocami, chociaż wcale w to nie wierzyłam. Weekend na Mazurach, narty w Alpach, kolejna kolacja w drogiej restauracji, zabawa w nocnym klubie – Janusz to uwielbiał. Natomiast ja, gdy tylko przymknęłam oczy, widziałam małe, pulchne rączki dzieci, pucułowate buzie, ich radosny śmiech. Sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej, kiedy Majka urodziła. Chodziłam do niej prawie codziennie. Jej synek wprawiał mnie w zachwyt. Tymczasem Janusz nie chciał się już widywać ani z Majką, ani z Robertem. – Zwyczajnie im odbiło, gadają tylko o małym – wściekał się. – Jasiek to, Jasiek tamto. Jakby świat się na nim kończył. Roberta nawet do pubu nie da się już wyciągnąć, takim się zrobił pantoflarzem. A to mały jest chory, a to Majka musi się wyspać i on nie chce nocą jej budzić. Ja, dzięki Bogu, miałem dość rozumu, żeby nie dać się wrobić w takie akcje. Nie komentowałam tego typu odzywek, nie miałam już siły się z nim kłócić. W ogóle rozmawialiśmy rzadko. Janusz coraz częściej w wolnych chwilach uciekał z domu. Hiszpański dla początkujących, kurs nurkowania, prawo jazdy na motocykl – miałam wrażenie, że robi wszystko, żeby tylko mnie unikać. Czas leciał szybko. Zrezygnowałam z pracy w radiu, nie miałam już serca do nocnych audycji. Znalazłam etat w śródmiejskim domu kultury, poznałam nowych ludzi, lecz wciąż myślałam, że nie mam w życiu tego, o czym marzę. W przypływie desperacji próbowałam nawet porozmawiać z teściową, ale Janusz wpadł w szał, kiedy tylko usiłowała jakoś na niego wpłynąć. Zarzucił mi, że intryguję za jego plecami, jestem nielojalna i podła, a potem nie odzywał się do mnie przez tydzień. Byłam załamana. Mój zegar biologiczny tykał. Kolejni znajomi decydowali się na dzieci, tylko my ciągle nie. Znów przypomniałam sobie rozmowę z Magdą. „Może faktycznie ostawić pigułki? – pomyślałam. – Od wieków kobiety sprytem górują nad mężczyznami, a ja nie potrafię nawet urobić własnego męża”. Rozważałam to kilka tygodni. Los wybrał za mnie – Jest pani w ciąży – oznajmiła mi moja lekarka, kiedy się u niej pojawiłam. – Więc to nie grypa żołądkowa? – wyszeptałam. – Jak to możliwe? Przecież biorę pigułki. – Nawet najlepsze metody antykoncepcyjne czasem zawodzą – uśmiechnęła się lekarka. – Wiem, że w pierwszej chwili to szok, ale już wkrótce będzie się pani cieszyła. – Ja już się cieszę. Tylko mój mąż… – zawahałam się, a pani doktor pogładziła mnie po ramieniu. – Nie chce nawet słyszeć o dziecku? – dokończyła za mnie. – Niejednego już takiego widziałam, który z początku nie chciał, a teraz dumny i szczęśliwy pcha wózek – powiedziała łagodnie. – Mąż z czasem się oswoi, niech mu pani da czas. Wyszłam od niej taka szczęśliwa, że chyba mogłabym fruwać. Po drodze do domu wstąpiłam do Smyka i kupiłam parę maleńkich bucików. Później przygotowałam ulubione zrazy Janusza i czekałam na niego z kolacją. Kiedy usłyszałam zgrzyt klucza w zamku, serce zabiło mi jak oszalałe. Mąż na pewno najpierw osłupieje. A potem mnie ucałuje i powie: „Może to nawet i dobrze, że życie napisało nam taki scenariusz” – wyobrażałam sobie. – Odstawiłaś tabletki, prawda? Wrobiłaś mnie, choć wiedziałaś, że nie nigdy nie chciałem nawet słyszeć o dziecku – wrzasnął. I cisnął w kąt paczuszkę z bucikami, którą wcześniej wsunęłam mu w dłoń, mówiąc, że będzie tatą. Chwilę później wybiegł z mieszkania, zostawiając mnie zapłakaną i roztrzęsioną. Pojechałam do siostry. Nie wyobrażałam sobie samotnej nocy w pustym mieszkaniu. A znałam już mojego męża na tyle, by wiedzieć, że pewnie wróci dopiero nad ranem. Ostatnio w ogóle Janusz coraz częściej wymykał się na zakrapiane imprezy. Podobno miał jakieś poważne problemy w pracy. Nie powiedziałam jej o ciąży. Rzuciłam tylko krótkie: „Pokłóciliśmy się z Januszem” i zapowiedziałam, że następnego dnia wrócę do siebie. Nie chciałam jej przeszkadzać. Ona też miała problemy z mężem. Rano zadzwonił do mnie Janusz. Kiedy usłyszałam jego głos, w moim w sercu wezbrała nadzieja. „Może sobie wszystko przemyślał? Może mnie przeprosi? Zacznie błagać, żebym wróciła do domu?” – przemknęło mi przez głowę z prędkością błyskawicy. – Zastanowiłeś się, jak mnie wczoraj potraktowałeś? – spytałam drżącym głosem. Niestety, nie dzwonił z przeprosinami. – Ja cię źle potraktowałem?! A ty może jesteś w porządku?! – krzyknął. – Nie będę więcej dyskutować. To twój problem. Masz coś z tym zrobić. I się rozłączył. Nie wierzyłam własnym uszom To mówił mój mąż? Człowiek, który ślubował być ze mną na dobre i na złe, wspierać mnie i nie opuścić aż do śmierci? Przekonałam się ostatecznie, że to zwykły drań i egoista. Nawet kiedy urodziłam Zuzię, nie przyszedł do szpitala; wysłał mi tylko SMS-a z gratulacjami. Jak obcy człowiek… Minęło ponad półtora roku. Nie mam złudzeń, że mój już wkrótce były mąż kiedyś pokocha małą. Dziś widuje ją sporadycznie, raz na kilka miesięcy, poza tym nie wykazuje żadnego zainteresowania. Regularnie płaci alimenty i na tym się kończy. Sama nie wiem, ile nocy przepłakałam z żalu i bezsilnej rozpaczy, ale powoli zaczynam wychodzić na prostą. Dzięki moim rodzicom, a także matce Janusza, która przepada za wnuczką, mam ją z kim zostawiać w godzinach pracy. Mogę się realizować zawodowo i – co tu kryć – zarabiać pieniądze, bo z alimentów od Janusza byśmy przecież nie wyżyły. Powoli zaczynam wierzyć, że jeszcze będę szczęśliwa. Z ufnością patrzę w przyszłość, zwłaszcza odkąd spotkałam pewnego wdowca z pięcioletnim synem. Poznaliśmy się w pracy, od początku świetnie nam się rozmawiało. Poza tym coś mnie do niego ciągnie. No i on lubi dzieci. Wczoraj byliśmy w czwórkę w zoo – Zuzia, ja, Marek i jego synek, Michaś. Mam nadzieję, że niedługo to powtórzymy. Nie miałabym nic przeciwko temu, żeby Marek został ojczymem Zuzi. Jest dobrym, ciepłym mężczyzną. Mogę na nim polegać, czego nie da się powiedzieć o Januszu. Szkoda tylko, że tak późno się o tym przekonałam. Ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem – życie idzie do przodu. Za kilka tygodni moja córeczka kończy dwa latka. Czy to nie wystarczający powód do szczęścia? No i jest jeszcze Michaś, któremu tak bardzo brakuje mamy. Znamy się krótko, ale wiem, że mogłabym go pokochać jak swoje własne dziecko. Czytaj także: „Nie kocham męża. Tęsknię za mężczyzną, z którym miałam romans przed ślubem. On jest ojcem mojego syna”„Wyparłem się córki, ale zrozumiałem swój błąd. Po 15 latach chcę odzyskać z nią kontakt, ale jej matka to utrudnia”„Miałam raka, straciłam dwie piersi i męża, który mnie kochał, dopóki byłam zdrowa” Dzień dobry, wyobrażam sobie, że jest Pani teraz w trudnej sytuacji - usłyszała Pani, że mąż Pani nie kocha, wyprowadził się z domu, są Państwo obecnie w rozłące. To normalne, że w takim kryzysie pojawiają się nieprzyjemne emocje - złość, smutek, strach, bezradność. W takim czasie ważne jest, aby zadbać o swoje podstawowe potrzeby (sen, jedzenie). Proszę zastanowić się, kto lub co mogłoby być teraz dla Pani wsparciem - może koleżanka, ktoś z rodziny, zwierzę, a może ma już Pani jakieś swoje sprawdzone sposoby na radzenie sobie. Czytam, że pojawiają się myśli, że nie chce się Pani żyć - pomocne może być sięgnięcie po wsparcie psychologiczne. Po bezpłatną pomoc może Pani sięgnąć w miejscach takich jak: (wideorozmowa lub telefon) Bezpłatne wsparcie psychoterapeutów Centrum Psychoterapii Przestworza Telefon Zaufania 58 301 00 00 / 116 123 Lokalne Centrum Interwencji Kryzysowej/Ośrodek Interwencji Kryzysowej Może też Pani sięgnąć po indywidualne wsparcie w gabinecie psychologicznym. To ważne, że w tym trudnym czasie potrafi Pani szukać pomocy - to, że Pani tutaj pisze, mówi mi, że potrafi Pani zadbać o siebie i zależy Pani na tym, aby czuć się lepiej.

mąż zostawił mnie w ciąży